Ze smutkiem donosimy, że pewna osoba blogerska padła ofiarą ugryzienia wampira. Ten przybył aż z Gliwic, więc w zasadzie może czuć się wyróżniona, jednak ostrożności nigdy za wiele. Szczęśliwie, zdarzenie nie uszło uwadze czujnej dyrekcji Siemaszki. Ta zareagowała natychmiastowo i zapewniła, że teatr wyposażony jest w odpowiedni zapas czosnku, a i osikowy kołek się znajdzie. Uspokojona, osoba blogerska udała się na kolejne wydarzenia kulturalne, pewna, że w razie wystąpienia trupiej bladości, problemów z uzębieniem czy też epizodu lewitowania, ekipa rzeszowskiego teatru udzieli jej pierwszej pomocy.
Jest zresztą tajemnicą Poliszynela, że Rzeszowianie zwykli wyposażać domostwa w takie zestawy pierwszej pomocy przeciw siłom nadprzyrodzonym. Przyczyną oczywiście niedalekie sąsiedztwo zamku w Łańcucie: lokalne duchy, Błękitna Dama i Czarny Diabeł, to poniekąd metafizyczni celebryci, zjeżdżają się więc do nich rzesze fanów z całych zaświatów. Wieść niesie, że niekiedy, znużeni daleką podróżą, pielgrzymi ci lubią sobie skubnąć jakiegoś ziemskiego lokalsa.
Stan na noc z piątku na sobotę: osoba blogerska czuje się rześka i pełna sił, szczególnie jak na tak późną porę. Tylko dziwna rzecz… kiedy pomyśli o wschodzie słońca, zaraz kicha. Ale to pewnie alergia.
A na koniec zagadka. Z czego to cytat?
Pieśń ma była już w grobie, już chłodna, —
Krew poczuła: z pod ziemi wygląda,
I jak upiór powstaje krwi głodna,
I krwi żąda, krwi żąda, krwi żąda.


0 komentarzy